Psia ... - klal, natezajac miesnie - Dlugo nie otwierana... musiala sie zastac... Stalem tak i patrzylem na wysilki ojca. W koncu go to zdenerwowalo i kazal mi pomagac. Bardziej przekonany do rozkazu ojcowskiego, nizli wynikow "pchania gory", i ja ja "podparlem". I nagle, po kilku chwilach zbiorowego wysilku, skala drgnela, i po poczatkowym oporze, calkiem lekko przesunela sie na bok. Odsloniete wejscie bylo na tyle duze, ze mozna bylo przezen przejechac zaprzezonym wozem.
Ojciec zapalil latarnie, poczym zepchnal skale na poprzednie miejsce. Przed nami rozpoczynal sie bardzo dlugi tunel, prowadzacy stromo w dol. Zatkalo mnie z wrazenia. Czegos podobnego nigdy w zyciu nie widzialem. Slowo "tunel" nie oddaje ogromu korytarza, ktory rozposcieral sie przed moimi oczami. Byl tak wielki, ze z powodzeniem moglby nim jechac pociag. Prowadzil prosto, bez zadnych zakretow, co stwierdzilem dopiero pozniej. Jego przekroj byl kolisty, ale nieco przyplaszczony od gory. Powierzchnia scian lekko pofalowana, jakby pokarbowana ostrzem wielkiego wiertla. sciany i podlogi lsniace, jakby wylane szklem. Byl zadziwiajaco suchy. Ani sladu wody sciekajacej po scianach, ani tez splywajacej po podlodze.
Zauwazylem, ze nasze buty nie wydaja tego ostrego dzwieku, jakiego mozna bylo sie spodziewac po chodzeniu po "szkliwie". A wrecz przeciwnie. Odglos krokow byl jakby stlumiony.
Tunel
Posted by admin on January 14, 2009
You can follow any responses to this entry through the feed . New comments are currently closed.
0 Odpowiedzi na Tunel